Siedziałam w aucie, opierając bolącą głowę o zagłówek fotela. Przez ostatnie dni jedyne o czym marzyłam to znaleźć się jak najszybciej w swoim łóżku, zamknięta w objęciach puchowej kołdry...Ale nie wszystkie marzenia się spełniają. Cały tydzień pomagałam tacie w przygotowaniach do urodzin lokalu, stuknęło okrąglutkie 18 lat. Kiedy skończyłam roczek, moi rodzice otworzyli ich drugie dziecko i zaczęli żyć we własnym "śnie". Uchyliłam powiekę, mając nadzieję, że ojciec jest w trakcie zamykania drzwi od knajpki, lecz wciąż wszędzie były pozapalane światła, a przy wejściu nie było żywej duszy. Och losie ile bym dała, żeby wracać już do domu i mieć to za sobą. Jestem pewna, że tato jest tak samo, albo i bardziej wyczerpany ode mnie. Wystrój sali, specjalne dania, wypieki i prezenty dla gości...Tyle go to kosztuje stresu i nerwów, ale widać, że kocha to co robi. Przez te 5 dni nie usłyszałam z jego ust, ani razu słowa "zmęczenie" lub jakiekolwiek marudzenie. Podskoczyła...